Wokół Szpitala Grochowskiego wybuchł potężny skandal, którego bohaterem jest prezes placówki, Krzysztof Osmański. Janusz Cieszyński, który nagłośnił sprawę w mediach, przedstawia listę zarzutów, które malują obraz jednostki zarządzanej niczym prywatny folwark, gdzie interes publiczny ustępuje miejsca prywatnym relacjom i niejasnym rozliczeniom finansowym.
Pełnomocnik z Zakopanego: Zarzuty o nepotyzm
Najbardziej kontrowersyjnym punktem oskarżeń jest zatrudnienie na stanowisku Pełnomocnika ds. Strategii i Rozwoju 21-letniego studenta, Kacpra T. Według doniesień Cieszyńskiego, nominacja ta nie wynikała z kompetencji młodego mężczyzny, lecz z jego bliskiej, prywatnej relacji z prezesem Osmańskim.
Dowodem na zażyłość mają być m.in. zdjęcia z wspólnych wakacji w Zakopanem, którymi prezes chwalił się w mediach społecznościowych. Krytycy wskazują, że powierzanie strategicznych funkcji w szpitalu osobie bez doświadczenia, opierając się jedynie na sympatii, jest rażącym naruszeniem standardów zarządzania publiczną placówką.
„Martwe dusze” i fikcyjne etaty
Kolejny wątek dotyczy mechanizmu zatrudniania tzw. „słupów”. Cieszyński wymienia z nazwiska osoby, które miały pobierać wynagrodzenie, nie świadcząc realnej pracy:
-
Ilona T. (Sekcja Rozliczeń),
-
Elżbieta K. (Archiwum),
-
Oliwia P., Aleksandra R. oraz Grzegorz W.
Umowy z tymi osobami miały zostać rozwiązane dopiero po interwencji zdeterminowanych pracowników, którzy skierowali skargi do rady nadzorczej oraz Urzędu Miasta St. Warszawy.
Bezpieczeństwo pacjentów pod znakiem zapytania
Zarzuty dotyczą nie tylko sfery kadrowej, ale również bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia pacjentów:
-
Niesprawne defibrylatory: Przeglądy sprzętu ratującego życie miał przeprowadzać nieuprawniony pracownik techniczny. Dopiero profesjonalna kontrola wykazała, że urządzenia były niesprawne.
-
Książeczki sanepidowskie „na gwałt”: Pracownicy zostali nagle zobligowani do dostarczenia dokumentacji medycznej, co według Cieszyńskiego miało służyć jedynie maskowaniu wieloletnich zaniedbań przed oficjalną kontrolą.
-
Tysiąc nieopisanych historii chorób: Były kierownik chirurgii, protegowany prezesa, miał pozostawić po sobie gigantyczne zaległości w dokumentacji medycznej.
-
Prywatna praktyka w godzinach pracy: Ten sam lekarz miał przyjmować prywatnych pacjentów na oddziale w czasie, gdy przypadały jego szpitalne dyżury, podczas gdy osoby czekające w oficjalnej kolejce były odsyłane.
Mechanizm „zwrotu pod stołem”
Najpoważniejszy z punktu widzenia prawa karnego zarzut dotyczy nadużyć finansowych. Według zebranych informacji, w szpitalu funkcjonował system wymuszania części premii od pracowników. Osoby zatrudnione miały oddawać decydentom część przyznanych im dodatków w gotówce. Cieszyński zaznacza, że proceder ten jest łatwy do zweryfikowania poprzez analizę potwierdzeń wypłat z bankomatów, które pokrywają się z terminami przyznawania premii.
Atmosfera zastraszenia i brak reakcji władz
Choć o sprawie rzekomo od dawna wiedzą Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, Państwowa Inspekcja Pracy oraz Departament Audytu Ministerstwa Finansów, prezes Osmański nadal sprawuje funkcję. Zamiast dymisji, podjął on jednak kroki mające na celu uciszenie personelu.
„Dziś od rana prezes Szpitala Grochowskiego na odprawach z pracownikami próbuje ich zastraszyć. Twierdzi, że 'dopadnie’ tego, kto wyniósł informacje na temat folwarku, który sobie urządził” – relacjonuje Janusz Cieszyński.
Wszystko wskazuje na to, że sprawa Szpitala Grochowskiego stanie się jednym z najtrudniejszych testów dla stołecznego samorządu w zakresie nadzoru nad placówkami ochrony zdrowia. Czy zapowiadane kontrole doprowadzą do dymisji i wyciągnięcia konsekwencji prawnych? Do tematu będziemy wracać.